Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 czerwca 2018

subiektywne opowieści jednokadrowe


 Poniższy tekst powstał jako wstęp do katalogu przygotowanego na wystawę moich fotografii, której wernisaż odbył się w połowie grudnia 2017 roku, w Muzeum Wydziału Geologii.
Doszedłem do wniosku, że całkiem nieźle wyjaśniam w nim moje podejście zarówno do fotografii w ogóle, jak i do fotografii "analogowej" w szczególności. 
Wiele fotografii - zwłaszcza tych zrobionych metodą tradycyjną czy "hybrydową" - opatruję wspólnym tytułem - "subiektywny spacer po...". W poniżej przedstawionym tekście jest również - skrótowo rzecz jasna - wyjaśnione pochodzenie owego określenia... Zresztą - bardzo podobnie zatytułowany jest ten blog. Serdecznie zapraszam...

„subiektywne opowieści jednokadrowe”
  
O tym, że „życie to opowieść” wszyscy wiemy od dawna. Ten fragment cytatu z szekspirowskiego Makbeta jest wykorzystywany bardzo często – i prawie zawsze bez dalszego ciągu. Na swój własny użytek – także „fotograficzny” - dopowiadam sobie do szekspirowskiej sentencji ciąg dalszy nieco inny niż oryginalny:
 „Życie to opowieść, którą my sami opowiadamy Bogu, sobie i innym”. Jesteśmy jednocześnie narratorem, bohaterem i pierwszym odbiorcą tej opowieści jaką jest życie.

Dlaczego fotografia?
Dlatego, że gdy chcemy jakąś opowieść zapamiętać, czy podzielić się nią z innymi – często sam dar wymowy nie jest wystarczający.
Fotografia powstaje w czasie krótszym niż mgnienie oka. To co zapamiętujemy w naszym umyśle po takim mrugnięciu jest dostępne bezpośrednio – wyłącznie dla nas samych. Jeśli chcemy taką opowieść przekazać innym, potrzebujemy wspomagania. Między innymi poprzez obraz.
Stąd fotoreportaż.
Tyle, że fotoreportaż to zdjęć kilka. Fotoreportaż powstaje najczęściej na jakiś temat, a przecież my, patrząc na otaczający nas Świat, snując naszą o nim opowieść, nie zawsze mamy wcześniej ów temat sprecyzowany.

Stąd „opowieści jednokadrowe”.
Jedno mrugnięcie okiem, jeden widok, sytuacja, chwila zapamiętana, zauważona „katem oka” = jedno mignięcie migawki aparatu, jedna sytuacja prawie nieprzewidziana, bądź tylko przypuszczalna. Chwila zauważona – i zapamiętana na dłużej na kliszy. Dostępna nie tylko dla nas. Możliwa do opowiedzenia.

Czasami ta „zapamiętana” opowieść jest jednoznaczna, nie wymaga dopowiedzeń, dodatków – choćby w postaci tytułu czy uzupełniającego opisu. Czasem – choć jest jednoznaczna dla nas, może być przez innych odebrana inaczej niż przez nas. Wtedy przy obrazie pojawia się tytuł i/lub historia.


Ale czasem – z pełną świadomością – pozostawiamy odbiorcy całkowitą „wolność odbioru”. Niech on sam opowie sobie tę historię, którą zobaczył naszymi oczami…

Dlaczego wyłącznie czerń i biel? (no - plus odcienie szarości…)
Nie pamiętam już, który z wielkich fotografów odpowiedział na pytanie: „czemu nie „robi koloru?” stwierdzeniem, że samo fotografowanie jest już na tyle trudne , że nie warto sobie jeszcze dodatkowo utrudniać życia fotografując w kolorze…

Być może z racji lenistwa – w przypadku fotografii „analogowej” (cokolwiek to znaczy), tradycyjnej „bawię się” wyłącznie fotografią czarno-białą, a zdjęcia kolorowe robię korzystając ze zdobyczy współczesnej techniki czyli cyfrowego zapisu obrazu.

Ale – to nie tylko lenistwo, czy też chęć uniknięcia skomplikowanego procesu wywoływania negatywów kolorowych.

To przede wszystkim ćwiczenie wyobraźni. Głównie własnej, częściowo również i wyobraźni odbiorców. 
 
 
Za co oczywiście serdecznie przepraszam…

Dlaczego „subiektywne”?
Wszystko już było. To też sentencja, którą znamy (jako ludzkość) od starożytnego Egiptu. Przymiotnik „subiektywne” jaki bardzo często dodaję do opisów swoich fotograficznych „działań” to taka forma obrony. Przed ewentualnymi zarzutami, że moje zdjęcia, moje fotograficzne opowieści są, mogą być, powtórzeniem.
Oczywiście, że są – przecież „wszystko już było”. Ale jest to powtórzenie według mnie. 


 ------------ 
ps. Wystawa jeszcze nadal "wisi" w Muzeum. Będzie - prawdopodobnie - wisiała jeszcze przynajmniej do końca lipca. Wszystkich chętnych serdecznie zapraszam do jej obejrzenia. Jedynym utrudnieniem jest konieczność skontaktowania się wcześniejszego ze mną - Muzeum otwierane jest dla zwiedzających indywidualnie, w godzinach pracy Wydziału - i Kolegów w nim (w Muzeum) pracujących. Ale to utrudnienie - może być zrekompensowane choćby tym, że każde zwiedzanie ma charakter autorskiego i kuratorskiego oprowadzania :)
W katalogu zamieszczona jest również informacja o charakterze technicznym - którą przytaczam na koniec:


dodatki techniczne:
Przy każdej fotografii podana jest informacja o aparacie jakim zdjęcie zostało zrobione i o typie negatywu na którym zdjęcie wykonano. Dla niektórych – bardziej doświadczonych foto-amatorów – ma to znaczenie. Wszystkie zdjęcia powstały według następującej procedury:
- aparatem „analogowym” (tradycyjnym) wykonano ujęcie na kliszy;
- negatyw został wywołany przy użyciu odpowiednich odczynników chemicznych (albo przeze mnie, albo w Zakładzie Fotograficznym);
- wywołany negatyw został – przeze mnie – zdigitalizowany w „cyfrowej ciemni” (czyli zostało wykonane cyfrowe zdjęcie negatywu w wysokiej rozdzielczości);
- plik z zapisem cyfrowym obrazu negatywowego został opracowany przy pomocy programu graficznego (uzyskanie obrazu pozytywowego, korekcja ostrości, kontrastu, ewentualnie korekcja kadru). Procedury wykorzystywane przy tym opracowaniu odpowiadają czynnościom, które średnio wprawny foto-amator potrafi wykonać przy pomocy powiększalnika w „klasycznej” ciemni fotograficznej;
- opracowane pliki posłużyły do wydrukowania (na papierze fotograficznym) prezentowanych obrazów. Wszystkie wydruki zostały wykonane w warszawskiej firmie fotograficznej „Czarno – białe”;
 


czwartek, 12 stycznia 2017

Coś w rodzaju podsumowania...

Oczywiście - w odniesieniu do roku minionego i "działalności" fotograficznej. Do niedawna takie "podsumowanie" robiłem w ramach "aktywności" na pewnym fotograficznym portalu. 
Z przyczyn - powiedzmy - obiektywnych, w tym roku na tamtym portalu zrobić tego nie mogę :). 
 Zacznę od prezentacji (powyżej) "ostatniego" zdjęcia jakie zrobiłem w roku ubiegłym. Oczywiście z trasy "subiektywnego powarszawskiego spaceru".
Fotografie z tych spacerów - nie tylko "powarszawskich" - stanowiły znaczną część wśród fotografii jakie wykonałem w minionym "roku fotograficznym". Poza tym stałym punktem programu, starałem się robić zdjęcia wszędzie tam, gdzie dotarłem; czy to prywatnie, czy też służbowo.
Łącznie - w minionym roku udało mi się zrobić (mam na myśli wyłącznie zdjęcia na negatywach) około 2000 fotografii. Negatywy czarno-białe, głównie Ilford HP5+, Ilford FP4+, Acros 100. Wszystkie negatywy wywoływałem w Rodinalu R09 i dygitalizowałem w "cyfrowej" ciemni.
Część fotografii prezentowałem w dwóch galeriach internetowych: Plfoto i AT (moja "przygoda" z tą ostatnią już się jednak zakończyła). Pod koniec roku założyłem konto na galerii 500px. [_ https://500px.com/gb59 _]
W ramach "chwalenia się" swoimi zdjęciami część z nich prezentowałem na niniejszym blogu.
Udało mi się zorganizować - i to dwukrotnie - coś w rodzaju pleneru fotograficznego (w Europejskim Centrum Edukacji Geologicznej na Rzepce pod Chęcinami). Wzięło w tych plenerach udział prawie 20 osób, plony "fotograficznej pracy" zostały zaprezentowane na (wiszącej do dziś na Wydziale Geologii) wystawie oraz w okazyjnych albumikach.
Uruchomiłem drugi - fotograficzny blog, poświęcony wyłącznie fotografii archiwalnej; zdjęciom powstałym ze zbieranych przeze mnie szklanych negatywów. [_ http://puzzlepamieci.blogspot.com/ _]. Od lipca 2016 pojawiło sie na tym blogu jedenaście wpisów. Przy tej okazji uporządkowałem również tę swoją "kolekcję" :).
Kilka fotografii (mam na myśli zdjęcia wykonane wyłącznie "tradycyjne") zostało wykorzystane jako ilustracje do artykułów opublikowanych w kwartalniku "Tatry".
Pod koniec roku zrezygnowałem (ściślej: zostałem zrezygnowany... :(👿  ) z uczestnictwa w wirtualnym świecie portalu fotograficznego Aparaty Tradycyjne. Cała "sprawa" jest jeszcze świeża, zapewne za jakiś czas poświęcę jej osobny wpis :).
Udało mi się nieco powiększyć kolekcję "tradycyjnych aparatów", miałem okazję przećwiczyć fotografowanie takimi aparatami jak: Pressman Busch, czy Mamyia rb67. Udało mi się kupić kilka bardzo interesujących albumów fotograficznych (np. album zdjęć Yvona poświęcony Paryżowi) i książek o tematyce fotograficznej.
To właściwie wszystko :). 
O fotografowaniu aparatem cyfrowym nie wspominam - między innymi dlatego, że w "oryginale" podsumowanie umieszczałem na portalu poświęconym fotografii tradycyjnej :) Ale - co chyba oczywiste - w 2016 roku fotografowałem także przy użyciu aparatu cyfrowego :).
Na zakończenie dwie fotografie - pierwsze, które zrobiłem w roku 2017. Również z "subiektywnego spaceru", tyle, że ze spaceru "poszczecińskiego" :)