środa, 10 lipca 2019

Córka się mnie wydała...

Jak w tytule. 
Prędzej czy później - na każdego ojca córki - przychodzi taki czas. Jak mówią - nie traci dziecka, a zyskuje Zięcia...
No i od tego szczęśliwego dnia - staje się Teściem...

22 czerwca 2019 roku - i ja zyskałem Zięcia, wybraniec Michaliny to Irek Wojciechowski - i zostałem Teściem.
Michalina chciała, by zdjęcia z uroczystości robił ktoś bardziej profesjonalny, bo to nie wypada by ojciec Panny Młodej biegał dookoła i pstrykał fotki, zamiast toasty wznosić i tym podobne. 
Ale - wyraziła zgodę - bym przy pomocy "tradycyjnych aparatów" sfotografował to i owo...

Zapraszam...


Główny "ciąg technologiczny" ceremonii ślubnej można zamknąć w kilku ujęciach. 
Państwo Młodzi przybywają...
 

Potem - w poczekalni - chwilę czekają...
 
 I wtedy jest okazja by im zrobić zdjęcie - "podkład" - pod późniejsze monidło :)

Po odczekaniu - wkraczają na salę i uroczyście przysięgają (w obecności świadków i gości oczywiście)
 
  
 Potem - się wzajemnie "obrączkują"... :)

 
 A po "zaobrączkowaniu" składają uroczyste podpisy w odpowiednich miejscach...

A po podpisaniu mogą się udać na okolicznościowe przyjęcie - rozpoczynając tym samym nową życiową przygodę... 

 
  

Tak było i na ślubie Michaliny i Irka


Oczywiście - przy okazji można uwiecznić Rodzinę...
Dziadek Michaliny i Jej Mama

 Ale - tego dnia i w tej relacji najważniejsi są oczywiście Młodzi:
Michalina
Irek
---
Byłem - miód i wino piłem. Zdjęcia robiłem - aparatami Rolleiflexem i Yashicą Mat, na negatywach Ilforda - Delta 3200, Delta 400 i HP5+ ('świeconym na ISO 160). Negatywy wywołałem w Ilfotecu DD-X, zdigitalizowałem i opracowałem w "cyfrowej ciemni"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz