sobota, 21 października 2017

Speleolodzy pod Tatrami...

Dosłownie i w przenośni. 
W przenośni - ponieważ na początku października miałem okazję (współorganizować) uczestniczyć w kolejnym (już 51) Sympozjum Speleologicznym. Tegoroczne sympozjum odbyło się w Zakopanem - czyli "pod Tatrami". :)
Dosłownie - dlatego, że w ramach sympozjalnych wycieczek terenowych mieliśmy okazję wchodzić do jaskiń - czyli pod ziemię, a ponieważ jaskinie były w Tatrach - byliśmy pod Tatrami... :)
Zapraszam do obejrzenia kilku fotografii z terenów odwiedzanych w ramach sympozjum :)
Jaskinia Dupnica - Słowacja.


 
 
 
Jaskinia Brestovska - Słowacja
  Jaskinia Brestovska - Słowacja
Jaskinia Dupnica - Słowacja.
Jaskinia Dupnica - Słowacja.
wylot Jaskini Wodnej pod Zawiesistą Turnią (inna nazwa: Jaskinia Rybia) w Dolinie Chochołowskiej

uczestnicy wycieczki do Jaskini Szczelina Chochołowska (w Dolinie Chochołowskiej) - po wyjściu z jaskini
(zdjęcia kolorowe zrobione zostały aparatem Canon EOS 7D, zdjęcia czarno-białe, aparatem Zenza BRONICA SQ-A, na negatywie Ilford Delta 3200 (to w jaskini) oraz Ilford HP+ (pozostałe). Negatywy wywołałem w Ilfotecu DD-X i po zdigitalizowaniu opracowałem w "cyfrowej ciemni")

czwartek, 19 października 2017

Z wizytą u Juranda...

Co jakiś czas - raz na rok, albo raz na kilka lat, gdy zatęsknimy z Li za "szumem fal i zapachem morza" - wsiadamy w samochód i jedziemy... 
Nie zawsze mamy chęć, czas czy możliwość pojechać aż nad samo morze, w takich wypadkach robimy "wypad" nad Zalew...
Pierwszy raz zostałem zawieziony przez Li do Trzebieży w 2010 roku. Pogoda była z rodzaju ekstremalnych - ale dzięki temu mogliśmy zrobić "dynamiczne" ujęcia. :) Fotografowanie w czasie szkwału, przy wietrze i zacinającym deszczu to prawdziwa frajda. Bardzo być może, że była nawet "dziesiątka" :)
Fotografowaliśmy dwoma "Startami 66" i - zapewne z racji pogody - udało nam się całkowicie niezależnie zrobić kilka bardzo interesujących "kanapek"...
Wtedy też po raz pierwszy zobaczyłem Juranda...
 
 powyższa "kanapka" jest autorstwa Lidy, poniższa mojego...
 Udało się nam również uchwycić moment wejścia do portu żaglówki, która wcześniej musiała mieć poważne "przejścia"...
 W latach późniejszych odwiedzaliśmy port w Trzebieży kilka razy. I zawsze - dla mnie szczura lądowo-górskiego - były to okazje do fotograficznych obserwacji żeglarskiego świata...
No i do kolejnych spotkań z Jurandem...
 
 
 Takie "wodowanie" (nie wiem czy to fachowe określenie) żaglówki to szalenie interesująca sprawa... :)
Oczywiście, zapuszczaliśmy się - spacerowo - na tereny portu rybackiego...
 
Także i tegoroczna wizyta, choć nie zakończona - tradycyjnym - zjedzeniem smażonej ryby (1. smażalnia w przebudowie; 2. sezon zakończony), była okazją do "analogowego" fotografowania i spotkania z Jurandem...
 
Port rybacki wyglądał jeszcze bardziej uroczo niż w latach poprzednich (choć "pachniał" podobnie paskudnie)...

 
 
 
W nowszej części portu był przycumowany jacht, który przypomniał nam ubiegłoroczne wakacje (i widoki) w St. Malo...

 choć oczywiście podobieństwo - miejsca, czasu i obiektu - jest mocno subiektywne...
A na zakończenie "wizyty" udało mi się zrobić zdjęcie "wchodzącej" do portu jednostki rybackiej. 
I z tym szalenie nostalgiczno-romantycznym obrazem - wróciliśmy do domu...
 (zdjęcia z roku 2010 wykonane zostały aparatami Start 66, na negatywach Kodak 125PX i wywołane w Zakładzie Fotograficznym, zdjęcia z roku 2013 i 2014 były robione aparatem Weltaflex, na negatywie Kodak TMX i również wywołane w Zakładzie Fotograficznym. Zdjęcia tegoroczne (a także to z roku 2016) zrobiłem aparatem Zenza BRONICA SQ-A, na negatywach: Pancro 400 i Ilford HP5+ ("świeconym" na ISO 160) oraz Acros 100 (zdjęcie z 2016). Wywołane zostały przeze mnie odpowiednio w R09 i w Ilfotecu DD-X. Wszystkie prezentowane obrazy powstały poprzez zdigitalizowanie negatywów i opracowanie w "cyfrowej ciemni")

ps.
Informacje o SY Jurand - znalazłem tu: [_ https://pl.wikipedia.org/wiki/SY_Jurand _]

piątek, 13 października 2017

Jubileuszowy Piknik...

Od 10 lat - w ramach warszawskiej, corocznej edycji Festiwalu Nauki - na Wydziale Geologii UW odbywa się Piknik Geologiczny. Atrakcja zarówno dla dzieci i młodzieży, jak również dla dorosłych - od lat 3 do 93. Zapraszam do obejrzenia "analogicznego" fotoreportażu z jubileuszowego - 10 - Pikniku Geologicznego.

 Główną atrakcją każdego Pikniku są wybuchy "wydziałowego wulkanu". Mniej lub bardziej efektowne, zawsze wzbudzają entuzjazm widowni, bez względu na wiek. Nawet przyprószenie "wulkanicznym pyłem" nie zniechęca oglądających...

 

 Mistrz ceremonii "odpala" wulkan przynajmniej trzykrotnie podczas trwania Pikniku.
Jednak wulkan - to nie wszystko. Uczestnicy Pikniku mają możliwość spróbowania swoich sił w produkcji glinianych naczyń, w poszukiwaniu bursztynów, w "wykuwaniu" skamieniałości, w tworzeniu rysunków naskalnych.
Dodatkowo w Pikniku zawsze uczestniczą zaprzyjaźnione z Wydziałem Geologii instytuty i instytucje naukowe, badawacze - Instytut Badań Leśnictwa, Muzeum Ziemi Polskiej Akademii Nauk, Państwowy Instytut Geologiczny, Instytut Chemii - i wiele innych.
 
 
 
 
 
Można "wyhodować" sobie kryształ, wykonać odcisk skamieniałości, zobaczyć co znajduje się "pod ziemią" na głębokości kilkunastu metrów. Atrakcji jest wiele.
W Muzeum można obejrzeć minerały, skamieniałości, można zobaczyć "jak wyglada skała w środku"...
 
 
Kolejny Piknik Geologiczny - prawdopodobnie - już niedługo :) Czyli za rok :)
Serdecznie zapraszam :)
Znakomita większość prezentowanych fotografii powstała podczas tegorocznego - 10-tego - Pikniku Geologicznego. Zdjęcia zostały wykonane aparatem Zenza BRONICA SQ-A, na negatywie Acros 100, wywołane przy pomocy wywoływacza Ilfotec DD-X. Negatywy zostały zdigitalizowane i opracowane w "cyfrowej ciemni".
 

poniedziałek, 18 września 2017

Falezy normandzikie - albo "analogiczne", wakacyjne widoczki, nie tylko zaokienne...

Wakacyjne widoczki - zaokienne i nie tylko, fotografowałem także i aparatem "tradycyjnym". Głównie Zenzą BRONICĄ SQ-A - na negatywach Acros 100. Główny motyw - to oczywiście falezy - klifowe, pionowe ściany wybrzeży północnej Francji. Zapraszam...
 To widok zaokienny - mogliśmy godzinami siedzieć w oknie i wpatrywać się w podobny krajobraz - czy to podczas przypływu, czy odpływu. we mgle i w Słońcu. Spokój, cisza, szum morza... :)

 
 
 
 Dom, w którym mieliśmy wynajęte wakacyjne mieszkanie - stał również na takim klifie...
 
 
 
 
 W pobliżu znajdowały się najsłynniejsze normandzkie falezy - te w Étretat...

 Do Étretat dotarliśmy w porze przypływu, więc oglądanie skalnych bram, łuków możliwe było wyłącznie "od góry"...

Oczywiście wakacje - Normandia - Francja - to nie tylko zwiedzanie i oglądanie klifu... ale o tym - w następnej odsłonie :)