poniedziałek, 18 maja 2020

odmrażanie rzeczywistości...

Na temat tego co "się porobiło" - na Świecie no i "u nasz" - na razie się wypowiadał nie będę. Nie lubię się denerwować bez potrzeby.
Tak czy inaczej - pora na uzupełnianie zaległości...

Pierwszy "renament" - to relacja z tegorocznego "nartowania".

"Załapaliśmy się" na początki społecznej izolacji (TPN już był zamknięty, zaczynano wyganiać z rejonów turystycznych chętnych do spędzania izolacji poza "miejscem zameldowania"), na a przede wszystkim - załapaliśmy się na końcówkę śniegu. 
Z tym, że wyciągi i tak nie działały, bo obowiązywał już zakaz gromadzenia się...
Za to widoki...

 Taki wspaniały widok mieliśmy z naszej ulubionej trasy narciarsko-wyciągowej, z tym, że spacerowaliśmy po niej "per pedes"...

 

Warunki śniegowe - od biedy - pozwalały na "szusowanie" - ale wyciąg nie działał, no i - nie było śnieżenia...



 



 Pozostało nam jedynie spacerowanie po okolicznych drogach i ścieżkach, wędrówki wzdłuż granicy TPN...
 
 
 
 

Na szczęście - choć "zamknięcie" TPN uniemożliwiło celebrację "dnia krokusa", zaprzyjaźniona łączka stanęła na wysokości zadania. 
Tradycji fotografowania krokusów - stało się zadość. 
To naprawdę bardzo dobra (odpukać: puk, puk, puk) wróżba na przyszłość... :)
 
 
 

Pod koniec pobytu - gdy szykowaliśmy się do "ewakuacji" (mnie przypomniał się 13 grudnia 1981 roku, w którym to dniu także - w "trybie pilnym" - wracałem z Szeligówki do domu) - aura przypomniała sobie o zimie.
Poniższe zdjęcia pochodzą z aparatu typu Polaroid - udało mi się "fotografią natychmiastową" zarejestrować zarówno "dzień krokusa" - jak i "atak zimy" (ostatnie zdjęcie).
 
 
Skróciwszy pobyt o dwa dni - wracaliśmy z Zakopanego w śnieżnych zaspach. Na szczęście ruch był minimalny (choć powodowało to, że drogi były nieodśnieżane)... 
Za Nowym Targiem - zima się skończyła...

Oczywiście - podczas pobytu robiłem zdjęcia także przy pomocy aparatu "tradycyjnego".
 

 
 
Do samego Zakopanego - się nie wybieraliśmy, spacer granią Gubałówki zakończyliśmy po 15 minutach. Całkowity brak ludzi (nawet w czasie Stanu Wojennego widać było więcej ludzi) - to było coś wspaniałego, ale brud, bałagan, śmieci - zdecydowanie nas zniechęciły...

 

 

wtorek, 25 lutego 2020

Antykwariat pełen muzyki - polaroidowe przygody





Do Antykwariatu Grochowskiego zapraszałem już - fotograficznie - kilka razy. Dziś - w ramach "polaroidowych przygód" - zapraszam ponownie. 

Tym razem są to zdjęcia zrobione wyłącznie aparatami typu Polaroid (636 oraz ProCam), przy użyciu wkładów kolorowych. Forma opracowania graficznego - jak zwykle - różna, zależna od "nastroju" samej fotografii i mojego podczas rzeczonej "obróbki"... zapraszam...

  










 Oczywiście "normalne" zdjęcia na negatywie też robiłem podczas tej ostatniej wizyty. Ale pojawią się one przy kolejnej okazji :)