środa, 8 stycznia 2020

subiektywne dziesięciolecie - część II...



W marcu 2020 roku minie dziesięć lat, od dnia, gdy ponownie zacząłem swoją "przygodę" z fotografią tradycyjną w ogólności. W dodatku w tymże marcu 2020 roku - minie dziesięć lat, od pierwszego zdjęcia wykonanego przeze mnie moim własnym TLR-em. 

Obchodzenie rozmaitych jubileuszy - to bardzo przyjemna sprawa, nawet gdy się jest głównym organizatorem i nieomal jedynym uczestnikiem :). 
W ramach obchodzenia tego - okrągłego - jubileuszu, postanowiłem przejrzeć zdjęcia, które robiłem w poszczególnych latach i wybrać po kilka "najlepszych" (subiektywny oczywiście wybór) - z każdego roku. 

Zapraszam...


---
 Rok 2011.
Wybór zdjęć z tego roku - zwłaszcza po tak długim czasie - okazał się bardzo trudny. Między innymi dlatego, że pośród zdjęć zrobionych w 2011 roku - znalazło się kilka fotografii, które później zyskały pewną popularność - nie tylko wśród moich znajomych :). 
W 2011 roku do Starta 66, który w roku poprzednim był moim nieodłącznym towarzyszem fotograficznym, doszły kolejne modele "aparatów tradycyjnych". Yashica Mat oraz Pentacon Six. Yashica - po krótkim czasie "zdetronizowała" Starta - i to ten aparat zacząłem nosić ze sobą nieomal wszędzie.

Zdjęcia z roku 2011 nie są prezentowane w układzie chronologicznym. 
Jeszcze jedna - według mnie - istotna informacja. W tym roku stałem się właścicielem zewnętrznego światłomierza (Leningrad 4). Dobór parametrów fotografowania przestał być "na oko z cyfrową weryfikacją". Zmieniłem również zakład fotograficzny, w którym zlecałem wywołanie negatywów i wykonanie skanów. Od roku 2011 - korzystałem z usług "zaprzyjaźnionego Zakładu Fotograficznego" - "Czarno-białe". 
---
styczeń 2011; aparat: Start, obiektyw Ekutar 1:4/75 (nr 63575), czas 1/125 sek., f5.6, ISO 400 (Ilford HP5+)

 Poza wspomnianymi wyżej aparatami, w mojej kolekcji pojawił się również pierwszy model aparatu Start (jeszcze bez numeru). Zdjęcie "niedzielne spacery" - po raz pierwszy zaprezentowałem publicznie w swoim portfolio na portalu "Plfoto", opracowane w kolorze sepii i z - poniższym - opisem:
"...jak donosi Kuryer Codzienny mimo niesprzyjającej aury modne są nadal niedzielne spacery na warszawską Starówkę..." [styczeń 1935 r.]"
Widoczne na zdjęciu pionowe rysy - to efekt przesuwu negatywu. 
  

styczeń 2011; aparat: Yashica Mat, obiektyw Yashinon 1:3.5, f=80, z ręki, czas 1/125 sek., f3.5, ISO 400 (Kodak400TX)

"warszawski spacerownik niedzielny..." od roku 2011 zacząłem - mniej lub bardziej regularnie spacerować po Warszawie z aparatem fotograficznym. Z czasem zdjęcia, które robiłem podczas tych spacerów zaczęły się układać w coś w rodzaju foto-relacji, którą opatrzyłem wspólnym tytułem "subiektywne spacery powarszawskie".

W ramach tych spacerów odwiedzałem różne - mniej lub bardziej znane - miejsca w Warszawie. Spaceruję "subiektywnie" po Warszawie do dnia dzisiejszego...


kwiecień 2011; aparat: Yashica Mat, obiektyw Yashinon 1:3.5, f=80, z ręki, czas 1/60 sek., f5.6, ISO 100 (Ilford Delta 100)
 "warszawskie arkady" Jedno z pierwszych zdjęć warszawskich arkad/podcieni, które "tropię" fotograficznie do dziś...


marzec 2011; aparat: Yashica Mat, obiektyw Yashinon 1:3.5, f=80, z ręki, czas 1/15 sek., f3.5, ISO 400 (AGFA, Rollei RETRO 400S)
 "dziewiątka". Dzięki zajęciom prowadzonym na Wydziale Geologii miałem (i czasem mam nadal) możliwość odwiedzania miejsc wyjątkowo atrakcyjnych, ciekawych i jednocześnie - trudno dostępnych. W części z nich możliwe jest fotografowanie. Zdjęcie powyższe zrobiłem podczas zwiedzania Filtrów Warszawskich. Słynna "dziewiątka" czyli najstarszy w Europie i na Świecie, działający filtr powolny - zbiornik nr 9 - (125 lat "czynnej służby") z warszawskich Filtrów inż. Lindleya. Według przewodniczki długość głównego korytarza wynosi 70 metrów.


Jednym z moich ulubionych tematów fotograficznych, stał się Most Poniatowskiego. Poniżej - jedno z pierwszych zdjęć z cyklu "podmostowo

lipiec 2011; aparat: Yashica Mat, obiektyw Yashinon 1:3.5, f=80, z ręki, czas 1/60 sek., f5.6, ISO 125 (Ilford FP4+)
 "podmostowo (2)". Zestawienie rowerzystów ze schodami zawsze wydawało mi się bardzo atrakcyjne :). Pierwsze tego typu zdjęcie - aparatem cyfrowym - zrobiłem w Szczecinie, na schodach Wałów Chrobrego. Od tamtego czasu prawie zawsze, gdy fotografuję schody - staram się "złapać" kogoś schodzącego lub wchodzącego. Czasem trafiają się rowerzyści. :)


wrzesień 2011; aparat: Yashica Mat, obiektyw Yashinon 1:3.5, f=80, z ręki, czas 1/125sek., f5.6, ISO 125 (Ilford FP4+)
 Zdjęcie "warszawskie światy równoległe i skośne" - to początek mojej fascynacji odbiciami w fotografii. Trochę z przypadku zgłosiłem tę fotografię do konkursu "Fotografia miasta; fotografia w mieście" organizowanego przez - miedzy innymi - portal "Plfoto". Ku mojej radości i zaskoczeniu - zdobyło  2 miejsce. Tak w uzasadnieniu werdyktu napisał o nim Zbigniew Pozarzycki, juror: "Zdjęcie "Warszawskie światy równoległe i skośne"; to, z jednej strony fotografia uliczna, wymagająca od autora wielkiej uważności i umiejętności dostrzegania pewnego potencjału miejsca/sytuacji, z drugiej, to wyrafinowana graficznie kompozycja znakomicie ten potencjał wykorzystująca. Kalejdoskop odbić, napięcia linii i znakomicie opanowana równowaga całości tworzą spójny, nierzeczywisty, choć jednocześnie zaskakująco uporządkowany świat. Zdjęcie nawet przy dłuższym oglądaniu nie pozwala widzowi się od niego oderwać. Wzrok krąży wymyśloną przez autora trasą, nie mogąc się nasycić rozwiązywaniem wizualnej łamigłówki."
Od tamtego czasu bardzo często szukam - podczas fotografowania - rozmaitych odbić w szybach okien, szklanych ścianach, gładkich powierzchniach czy kałużach :). Motywy odbić, przenikania się obrazów - będzie się jeszcze często pojawiał w prezentowanych tu zdjęciach :).



sierpień 2011; aparat: Yashica Mat, obiektyw Yashinon 1:3.5, f=80, z ręki, czas 1/125, sek., f5.6, ISO 125 (Ilford FP4+)
Zdjęcie "defilada wspomnień" (chronologicznie - zrobione nieco wcześniej niż poprzednie) mimo, iż nie zdobyło żadnych nagród, należy do moich ulubionych. Historyczna parada w ramach obchodów Święta Wojska Polskiego - wygląda jak "przeniesiona żywcem" z międzywojennego 20-to lecia.

 Tak jak w roku 2010, aparat fotograficzny "analogowy" towarzyszył mi nie tylko podczas "subiektywnych spacerów" po Warszawie czy innych miastach. Każda podróż, wakacyjna, służbowa - stawała się okazją do fotografowania. Wiele z cykli fotograficznych, które kontynuuję do dnia dzisiejszego - rozpoczęło się właśnie w roku 2011. 
Nie inaczej było z fotografowaniem - aparatem "tradycyjnym" - z okien jadącego pociągu. Z czasem "dorobiłem" do tych fotografii "podkład ideologiczny", ale prawie od zawsze lubiłem podróżować, wyglądać przez okno podczas podróży - i "łapać" ulotne obrazy, które praktycznie nigdy się nie powtarzają...

styczeń 2011; aparat: Start 66, obiektyw Emitar 1:3.5/75 (nr 19679), z ręki, czas 1/250 sek., f3.5, ISO 400 (KODAK 400TMY-2)
Zdjęcie "przypadkowy pejzaż kolejowy..." - jest pierwszym - "analogowym" zdjęciem "podróżnym". Jak prawie zawsze - coś co jest "pierwsze" jest nieomal najlepsze. Zdjęcia robione z okien jadącego pociągu - ostatecznie zyskały wspólny tytuł "podróżowanie jest fajne". Najczęściej powstają na trasie Warszawa - Szczecin (w obie strony), głównie na odcinku pomiędzy Poznaniem, a Szczecinem. Po prostu najczęściej jeżdżę tą trasą :).



grudzień 2010; aparat: Start 66, obiektyw Emitar 1:3.5/75 (nr 19679), z ręki, czas 1/30 sek., f3.5 ISO 400 (Ilford HP5+)
 "z pokładu sterowca..." Kolejna fotografia, która swoją "premierę" miała na portalu Plfoto, w stylizacji na zdjęcie z początków XX wieku. Oto jak brzmiał opis umieszczony pod tą fotografią:
 O tym, że do Szczecina w I połowie XX wieku kilka razy przylatywały sterowce dowiedziałem się ze wspaniałego albumu opracowanego przez p. Romana Czejarka pt.:"Szczecin i okolice w obiektywie Maksa Dreblowa". Jakież było moje zaskoczenie, gdy w starych fotografiach znalezionych przez Rodzinę mojej Lepszej Połowy gdzieś na strychu (zaraz po osiedleniu się w Szczecinie, w roku 1946 lub 1947) trafiłem na... fotografię panoramy Szczecina wykonaną "z lotu ptaka" - prawdopodobnie - podczas jednych z takich odwiedzin. Kto tę fotografię robił, z jakiego powodu znalazł się - na pokładzie sterowca - tego nie wiadomo, bo fotografia jest nieopisana. Najprawdopodobniej całe wydarzenie miało miejsce podczas ostatniej (jednej z ostatnich) wizyt sterowca w Szczecinie w 1931 roku...
Takie zabawy nadal mnie pociągają :)


maj 2011; aparat: Yashica Mat, obiektyw Yashinon 1:3.5, f=80, z ręki, czas 1/250 sek., f5.6, ISO 125 (Ilford FP4+)
 "zapomniana pamiątka..." Skansen kolejowy w Jaworzynie Śląskiej odwiedzałem dosyć regularnie podczas wyjazdów na kurs terenowy w Sudety. Tę lokomotywę wypatrzyłem - w części skansenu "nie do zwiedzania" - i fotografowałem aparatem cyfrowym jeszcze podczas pierwszej wizyty w 2009. W dwa lata później - udało mi się zrobić to zdjęcie. Napisałem "udało mi się", bo podczas kolejnej wizyty - tego eksponatu już nie odnalazłem. Albo został odrestaurowany/odnowiony - albo przeniesiony gdzieś indziej.

Oczywiście - wyjazdy w Tatry (służbowe, prywatne) także ilustrowane były "tradycyjnymi" fotografiami. Z roku 2011 wybrałem dwie - po bardzo długim zastanawianiu się :)

luty 2011; aparat: Start 66, obiektyw Emitar 1:3.5/75 (nr 19679), z reki, czas 1/60 sek., f3.5, ISO 400 (Kodak 400TMY-2)
 "samotny, zimowy spacer" - Dolina Koscieliska;


marzec 2011; aparat: Weltaflex, obiektyw: Meritar 1:3.5, f=75 mm, z ręki, czas 1/125 sek., f8.0, ISO 400 (Kodak400TMY-2)
"śladami zimowych wędrówek..." Magura Witowska - rejon naszych narciarskich szaleństw. To zdjęcie zrobiłem kolejnym z TLR-ów, który w 2011 roku wszedł w skład moich "zbiorów". 

"Długi majowy weekend" spędziliśmy wraz z Lidą w rejonie Narwiańskiego Parku Narodowego. Po raz pierwszy miałem wtedy okazję fotografować - na negatywie (czarno-białym) zachody Słońca nad spokojną powierzchnią wody. Kolejny "motyw" związany z odbiciami :)
maj/kwiecień 2011; aparat: Yashica Mat, obiektyw Yashinon 1:3.5, f=80, z ręki, czas 1/250 sek., f8.0, ISO 100 (Ilford Delta100)
 "moje Podlasie (13)"

 Wakacyjny wyjazd do Paryża również nie mógł się obejść :) - bez udziału aparatu "tradycyjnego". Do prezentacji wybrałem jedno ze zdjęć tzw. trudnych - czyli robionych w paryskim metrze...
sierpień 2011; aparat: Yashica Mat, obiektyw Yashinon 1:3.5, f=80, z ręki, czas 1/10 sek., f3.5, ISO 80 (Rollei RETRO 80S)
 "duch paryskiego metra..." albo: "upiór w Mertopolitan
Oboje, z Lidą, jesteśmy miłośnikami paryskiego Metra, w szczególności linii nr 4. No i niektórych stacji tegoż metra. Tu - stacja o nazwie "Metropolitan" - jedyna stacja metra na wyspie Cite.

 Podszczecińskie wycieczki zawsze obfitowały - i obfitują nadal :) - w ciekawe fotografie.
lipiec 2011; aparat: Yashica Mat, obiektyw Yashinon 1:3.5, f=80, z ręki, czas 1/60 sek., f3.5, ISO 125 (Ilford FP4+)
 Zdjęcie "jeździec wichru..." zrobiłem w Nowym Warpnie (Jezioro Nowowarpieńskie). Wcale nie trzeba podróżować nad jakiś ocean - by podziwiać "łapiących fale" jeźdźców wichru :)

 
 Zdjęcia z podróży - nie tylko pociągami - to także jeden z moich ulubionych tematów. Niesamowite widoki, tajemnicze budowle, "zapomniane" miejsca, mniej lub bardziej urokliwe ruiny - jeszcze nadal przemierzając samochodem Polskę wystarczy na chwilę się zatrzymać na poboczu - by trafić na "klimatyczny" temat fotograficzny.
listopad 2011; aparat: Yashica Mat, obiektyw Yashinon 1:3.5, f=80, z ręki, czas 1/250 sek., f8.0, ISO 400 (Rollei RETRO 400S)
Do takich miejsc należy z pewnością (oczywiście w mojej opinii) "zapomniany" cmentarz kalwiński w Orzeszkowie (na trasie Poznań - Szczecin, ale nie przy autostradzie...). "dzień listopadowy, dzień Zaduszny..." - tak się składało, że w okolicach tego cmentarza pierwszy raz przejeżdżałem w listopadzie. Stąd tytuł.

Zdjęcia na cmentarzu w Orzeszkowie robiłem prawie zawsze gdy tamtędy przejeżdżałem. Na zakończenie prezentacji zdjęć z roku 2011 - jeszcze jedno właśnie stamtąd. Było już prezentowane w moim blogu - to jeden z pierwszych wpisów: Duchy bładzące  Od tamtego czasu - to zdjęcie, z odpowiednim opisem staram się prezentować publicznie przy każdej możliwej okazji :)
maj 2011, aparat Pentacon Six
 ---
 Dziękuję za uwagę - tym wszystkim, którzy zechcieli zajrzeć i przeczytać. :) Zapraszam - niebawem - do kolejnego wpisu; rok 2012 już wkrótce...

środa, 18 grudnia 2019

subiektywne wariacje na temat schodów...

A właściwie całej klatki schodowej - w Europejskim Centrum Edukacji Geologicznej. Za każdym razem, gdy mam okazję spędzić więcej niż jeden dzień w ECEG-u - staram się fotografować wnętrza Centrum. Są niesamowite - przynajmniej dla mnie. 
A wnętrza - to również schody wewnętrzne.
Najczęściej - "celem" tych wariacji fotograficznych są schody/klatka schodowa w bloku C. 
Całość (ściany, stopnie, balustrady) - "opracowana" jest w tonacjach szarości i bieli (kremowej - choć nie wiem czy taki kolor w ogóle istnieje).
Prezentowane zdjęcia powstały podczas kilku pobytów - zrobione zostały różnymi aparatami, na rożnych negatywach. Wśród zdjęć są zdjęcia "na polaroidzie", a nawet obrazy powstałe w oparciu o "polaroidowy negatyw" :) - ba! - znalazło się nawet jedno zdjęcie z aparatu cyfrowego :)

Zapraszam


 

Pierwsze trzy zdjęcia - te powyżej - to właśnie wariacje na temat podstawowego motywu - wykonane zarówno na "zwykłym" negatywie, jak i przy pomocy polaroidowej kasety.


 
 Wiele - a czasem nawet bardzo wiele - zależy od oświetlenia jakie wykorzystamy podczas fotografowania. Oświetlenie górnej części klatki schodowej - i dolnej - może być zmieniane zależnie od "widzimisię" fotografującego. Co starałem się pokazać na powyższych czterech zdjęciach.


  


 
  Zupełnie inne efekty uzyskamy fotografując to wnętrze w ciągu dnia - światło słoneczne wpada doń zarówno przez boczne ściany/okna na korytarzu, jak i przez przeszklony sufit...

 
 
 Skierowanie obiektywu w górę - zwłaszcza o nocnej porze - poszerza gamę możliwości kadrowania o odbicia schodów - i to "na niebie"... 

 


Fotografowanie "z góry" czy na górze - również pozwala na wiele kombinacji kadrem-przestrzenią-cieniem-światłem...

Osobne możliwości - stwarza dolny poziom hallu...
 

A gdy już odniesiemy wrażenie, że "wszystkie" możliwe warianty udało nam się sfotografować, zawsze można poszukać odbić schodów - w szklanych ścianach korytarzy-łączników...
 



 Warto też pamiętać, że schody w blokach mieszkalnych - to nie są jedyne schody w ECEG-u. 
Ale o tym będzie pewnie inna opowieść...  :)
---
Jak zaznaczyłem na wstępie - większość zdjęć (poza jednym) wykonane zostało przy użyciu aparatów tradycyjnych (na negatywy). Najwięcej spośród zaprezentowanych zrobiłem aparatem Zenza BRONICA SQ-A (także z polaroidową przystawką). Część wykonałem Rolleiflexem, a kilka Kievem 88. Prawie wszystkie wykonywane były ze statywu. Negatywy użyte do zdjęć - to głównie Ilford HP5+, Acros 100. Wszystkie zdjęcia wywołałem samodzielnie, głównie w R09 i Ilfotecu DD-X. Wszystkie zdigitalizowałem i opracowałem w "cyfrowej ciemni". Zdjęcie "cyfrowe" zostało zrobione Canonem EOS 7D i opracowane graficznie (zdjęty kolor) w programie do obróbki zdjęć.

poniedziałek, 16 grudnia 2019

wizyta w Pracowni Wschodniej... :) (oczywiście subiektywna)


"Na" jednej z grup facebookowych - zrzeszającej miłośników fotografii "analogowej" (cokolwiek to znaczy) - trafiłem niedawno na ogłoszenie/zaproszenie...
 Ulica Lubelska - to naprawdę "rzut beretem" od miejsca gdzie mieszkam. Postanowiłem się wybrać.
Było warto.
Miejsce "klimatyczne" już od samych drzwi i schodów, spotkanie - właściwie prowadzone w sposób maksymalnie nieformalny - zarówno merytoryczne jak i przyjemne towarzysko. :) Właściciele Pracowni - przeuroczy i kompetentni. :) 
No i na miejscu spotkałem znajomych :)
Przy okazji - zrobiłem kilka zdjęć. :)

zapraszam...
 
 
 

 Dominika i Adam - znajomi z grupy "Analogowo" :)



Udało mi się również namówić Prowadzących/Gospodarzy na pozowanie :)
Serdeczne dzięki :)
 Paweł
 Federico

Mam cichą nadzieję, że przy następnej okazji - uda mi się pod opieką Pawła i Federico - zrobić prawdziwe odbitki - ze zdjęć, które powstały w trakcie spotkania :)
--- 
Wszystkie zdjęcia zrobione podczas spotkania wykonałem aparatem Zenza BRONICA SQ-A (z ręki). Obiektyw 65 mm (f4.0). Negatyw: Ilford HP5+, "świecony" na ISO 800, wywołany w Ilfotecu DD-X (1+4, 10.5 minuty), zdigitalizowany i opracowany w "cyfrowej ciemni".